Najczęstsze błędy przy ogrzewaniu domu, które zwiększają koszty

Rachunki za ogrzewanie potrafią rosnąć nie tylko dlatego, że drożeje energia albo zima jest chłodniejsza. Część kosztów powstaje przez codzienne nawyki: przegrzewanie pomieszczeń, długie wietrzenie przy rozkręconych grzejnikach, zasłanianie kaloryferów czy ustawianie tej samej temperatury w całym domu.

Najdroższe błędy są często mało spektakularne. Jeden źle ustawiony termostat nie zrujnuje budżetu w ciągu dnia, ale powtarzanie tego samego przez cały sezon grzewczy może już wyraźnie zwiększyć zużycie energii.

Błąd pierwszy: ogrzewanie każdego pomieszczenia do tej samej temperatury

Salon, sypialnia, łazienka i rzadko używany pokój nie muszą mieć identycznej temperatury.

Jeżeli w całym domu ustawione jest 22–23°C tylko dlatego, że taka temperatura odpowiada domownikom podczas siedzenia w salonie, ogrzewane są również przestrzenie, w których tak wysoki poziom nie jest potrzebny.

W sypialni zwykle można utrzymywać temperaturę niższą niż w pokoju dziennym. W pomieszczeniu gospodarczym czy sporadycznie używanym gabinecie również nie zawsze potrzebny jest taki sam komfort cieplny jak w salonie.

Różnicowanie temperatur pozwala ogrzewać dom zgodnie ze sposobem jego rzeczywistego użytkowania.

Jeden stopień naprawdę może mieć znaczenie

Obniżenie temperatury w pomieszczeniu nawet o 1°C może zmniejszyć zapotrzebowanie na ciepło o kilka procent. Konkretna oszczędność zależy od budynku, instalacji, pogody i źródła ogrzewania, dlatego nie ma jednej kwoty właściwej dla każdego domu.

Najlepszy sposób nie polega na radykalnym skręcaniu ogrzewania.

Jeżeli dotychczas w salonie było stale 23°C, można spróbować zejść do 22°C i sprawdzić komfort przez kilka dni. Jeśli różnica jest praktycznie nieodczuwalna, nie ma powodu ogrzewać pomieszczenia mocniej wyłącznie z przyzwyczajenia.

Dużo gorszym pomysłem jest gwałtowne zejście do temperatury, przy której wszyscy domownicy marzną i natychmiast wracają do wcześniejszych ustawień.

Błąd drugi: całkowite wyłączanie ogrzewania podczas wyjścia z domu

„Nie ma mnie osiem godzin, więc wyłączę ogrzewanie” brzmi logicznie.

W praktyce dom ma dużą bezwładność cieplną. Wychładzają się ściany, podłogi i wyposażenie, a po powrocie instalacja musi ponownie doprowadzić pomieszczenia do komfortowej temperatury.

Zwykle rozsądniejsze jest obniżenie temperatury na czas nieobecności niż całkowite wychładzanie budynku.

Różnica jest szczególnie ważna podczas dłuższego wyjazdu zimą. Nie powinno się doprowadzać do bardzo silnego wychłodzenia domu ze względu na ryzyko związane między innymi z wilgocią, instalacją wodną i kondensacją pary wodnej na zimnych powierzchniach.

Błąd trzeci: przekonanie, że po powrocie trzeba ustawić termostat na maksimum

Domownik wraca do chłodnego pomieszczenia i przekręca głowicę grzejnika na najwyższe ustawienie.

Powód jest prosty: chce, żeby zrobiło się ciepło szybciej.

Głowica termostatyczna nie działa jednak jak pedał gazu. Jej ustawienie określa przede wszystkim oczekiwaną temperaturę, a nie polecenie „grzej trzy razy szybciej”.

Jeśli docelowo chcesz mieć około 21°C, ustawienie znacznie wyższej temperatury może zakończyć się po prostu przegrzaniem pokoju.

Po osiągnięciu komfortu zaczynasz wtedy otwierać okno albo skręcać grzejnik — energia została wcześniej zużyta bez potrzeby.

Błąd czwarty: uchylone okno przez kilka godzin

To jeden z najbardziej typowych sposobów tracenia ciepła.

Zimą lekko uchylone okno przez pół dnia stale wychładza okolice ściany i okna. Jednocześnie grzejnik może próbować kompensować napływ zimnego powietrza.

Lepszym rozwiązaniem jest krótkie i intensywne wietrzenie.

Przed otwarciem okna warto zmniejszyć ustawienie grzejnika. Następnie otworzyć okno szeroko na kilka minut i po zakończeniu wietrzenia wrócić do normalnego ustawienia ogrzewania.

Powietrze wymienia się szybko, a ściany i wyposażenie nie zdążą się wychłodzić tak mocno jak przy długotrwałym uchyleniu.

Termostat przy otwartym oknie może dostać zupełnie zły sygnał

Głowica termostatyczna reaguje na temperaturę otoczenia.

Jeżeli tuż nad grzejnikiem znajduje się otwarte okno i napływa przez nie zimne powietrze, termostat może odczytać sytuację jako potrzebę intensywniejszego ogrzewania.

Efekt jest absurdalny: z jednej strony ciepło wypuszczane jest przez okno, a z drugiej instalacja próbuje dostarczyć go jeszcze więcej.

Dlatego przed wietrzeniem warto przykręcić grzejnik.

Błąd piąty: zasłanianie grzejnika meblami i ciężkimi zasłonami

Grzejnik najlepiej działa wtedy, gdy ogrzane powietrze może swobodnie przemieszczać się po pomieszczeniu.

Kanapa ustawiona niemal przy samym kaloryferze, długa zasłona przykrywająca grzejnik albo zabudowa dekoracyjna mogą utrudniać oddawanie ciepła do wnętrza.

W rezultacie w okolicy grzejnika robi się bardzo ciepło, a po przeciwnej stronie pokoju nadal panuje chłód.

Domownik reaguje zwiększeniem temperatury.

Problemem nie musi być jednak za mała moc ogrzewania, lecz utrudniona cyrkulacja powietrza.

Przed podkręceniem instalacji warto więc sprawdzić, czy grzejniki mają wystarczająco dużo wolnej przestrzeni.

Zasłona może dodatkowo oszukiwać głowicę termostatyczną

Jeżeli głowica znajduje się za ciężką zasłoną, może mierzyć temperaturę w niewielkiej, mocno nagrzanej przestrzeni przy grzejniku.

W pokoju jest jeszcze chłodno, ale termostat „widzi” już wysoką temperaturę i ogranicza przepływ.

Powstaje nierównomierne ogrzewanie.

Dlatego szczególnie przy długich zasłonach dobrze sprawdzić, gdzie znajduje się głowica i czy powietrze może swobodnie wokół niej krążyć.

Błąd szósty: ogrzewanie pustego domu przez cały dzień tak samo jak wieczorem

Jeżeli wszyscy wychodzą rano do pracy i szkoły, utrzymywanie identycznej temperatury przez następne osiem godzin może być niepotrzebne.

Znacznie bardziej racjonalne jest zastosowanie harmonogramu.

Temperatura może zostać nieco obniżona po wyjściu domowników i wrócić do komfortowego poziomu przed ich powrotem.

Takie sterowanie jest szczególnie wygodne, gdy rytm tygodnia jest regularny.

Materiał zawiera linki afiliacyjne. Możemy otrzymać prowizję za zakup dokonany po przejściu przez taki link. Nie wpływa to na cenę produktu dla kupującego.

Przy grzejnikach wyposażonych w odpowiednie zawory można rozważyć inteligentną głowicę termostatyczną Tado Smart Radiator Thermostat X. Tego rodzaju urządzenie pozwala sterować temperaturą i tworzyć harmonogramy, dzięki czemu nie trzeba pamiętać o ręcznym zmniejszaniu ogrzewania przed każdym wyjściem.

Zakup ma największy sens w domu lub mieszkaniu, w którym temperatury są regularnie zmieniane zależnie od pory dnia. Jeżeli obecne mechaniczne głowice są dobrze ustawione, a domownicy konsekwentnie z nich korzystają, inteligentny model nie jest obowiązkowym wydatkiem. Przed zakupem trzeba również sprawdzić zgodność głowicy z posiadanym zaworem i wymagania całego systemu.

Błąd siódmy: ustawianie harmonogramu, który nie odpowiada życiu domowników

Sam programator nie oszczędza energii.

Jeżeli ogrzewanie zaczyna podnosić temperaturę o 14:00, a domownicy wracają dopiero o 18:00, przez kilka godzin ogrzewany jest pusty dom.

Podobny problem występuje rano.

Nie ma sensu utrzymywać pełnego komfortu cieplnego przez kilka godzin po wyjściu ostatniej osoby.

Harmonogram powinien odzwierciedlać rzeczywisty rytm tygodnia, a nie przykładowe ustawienia znalezione w instrukcji urządzenia.

Dobrym pomysłem jest obserwacja domu przez kilka dni i zapisanie godzin:

  • pobudki,
  • wyjścia ostatniej osoby,
  • powrotu pierwszego domownika,
  • wieczornego odpoczynku,
  • snu.

Dopiero na tej podstawie warto ustawić automatyczne zmiany temperatur.

Błąd ósmy: ignorowanie pomieszczeń, które stale są za gorące

Jeżeli w salonie jest komfortowo, a w sypialni stale o kilka stopni za ciepło, problem nie powinien być rozwiązywany otwieraniem okna.

Najpierw trzeba zmniejszyć dopływ ciepła.

Przegrzewanie jednego pokoju i jednoczesne chłodzenie go świeżym powietrzem to jeden z najbardziej oczywistych przykładów marnowania energii.

Każde pomieszczenie warto potraktować osobno.

Jeżeli jedna sypialnia znajduje się od południa i dodatkowo nagrzewa się od słońca, jej grzejnik może wymagać innego ustawienia niż kaloryfer w chłodnym pokoju od północy.

Błąd dziewiąty: suszenie prania bezpośrednio na grzejniku

Położenie mokrych ubrań bezpośrednio na grzejniku utrudnia normalne oddawanie ciepła.

Duża ilość wilgoci trafia jednocześnie do powietrza w pomieszczeniu.

Lepszym rozwiązaniem jest suszarka ustawiona w odpowiedniej odległości oraz zapewnienie właściwej wentylacji.

Jeżeli pranie schnie zimą przez wiele godzin, warto również kontrolować wilgotność w mieszkaniu.

Podwyższona wilgotność w połączeniu z zimnymi powierzchniami może prowadzić do kondensacji pary wodnej, szczególnie w narożnikach i przy oknach.

Błąd dziesiąty: zaklejanie kratek wentylacyjnych, bo „ucieka nimi ciepło”

Gdy z zewnątrz jest zimno, dopływ chłodniejszego powietrza może być odczuwany jako strata.

To nie oznacza jednak, że należy blokować wentylację.

Sprawna wymiana powietrza usuwa między innymi nadmiar wilgoci. W budynkach z urządzeniami spalającymi paliwo odpowiednia wentylacja ma również znaczenie dla bezpieczeństwa.

Zaklejanie kratek albo trwałe zamykanie wymaganych nawiewników może stworzyć znacznie poważniejsze problemy niż sam rachunek za ogrzewanie.

Jeżeli wentylacja działa nieprawidłowo, rozwiązaniem powinna być jej kontrola i właściwa regulacja, a nie samodzielne blokowanie przepływu powietrza.

Błąd jedenasty: ignorowanie nieszczelnych okien i drzwi

Podkręcanie grzejników nie rozwiąże problemu, jeżeli zimne powietrze stale przedostaje się przez nieszczelną stolarkę.

Przeciąg można czasem wyczuć dłonią przy ramie okna lub drzwiach.

Nie każda nieszczelność oznacza konieczność wymiany całego okna. Przyczyną mogą być między innymi zużyte uszczelki albo wymagające regulacji okucia.

Najpierw trzeba zlokalizować miejsce problemu.

Jeżeli dom ogrzewany jest intensywnie, a mimo tego w pobliżu drzwi lub okien wyraźnie czuć zimne powietrze, zwiększanie temperatury kotła jest leczeniem skutku zamiast przyczyny.

Błąd dwunasty: zakładanie, że nowe okna rozwiążą każdy problem z chłodem

Chłodna ściana nie zawsze oznacza nieszczelne okno.

Przyczyną może być mostek cieplny, problem z ociepleniem, zawilgocenie albo niewłaściwe wykonanie konkretnego detalu budynku.

Dlatego przed kosztowną wymianą stolarki warto ustalić, którędy rzeczywiście ucieka ciepło.

Przy bardziej złożonych problemach pomocne może być badanie termowizyjne przeprowadzone w odpowiednich warunkach.

Wymiana sprawnego okna nie naprawi źle ocieplonego nadproża albo problemu na połączeniu ściany z dachem.

Błąd trzynasty: podkręcanie temperatury kotła przy każdym chłodniejszym dniu

Użytkownicy niektórych instalacji reagują na zmianę pogody ręcznym zwiększaniem temperatury zasilania, a później zapominają wrócić do wcześniejszych ustawień.

Prawidłowe ustawienia zależą od rodzaju źródła ciepła i instalacji.

Inaczej pracuje tradycyjna instalacja grzejnikowa, inaczej ogrzewanie podłogowe, a jeszcze inaczej system współpracujący z pompą ciepła.

Nie warto więc kopiować ustawień sąsiada.

Jeżeli kocioł albo pompa ciepła stale pracują w nieefektywny sposób, lepiej skontrolować nastawy zgodnie z instrukcją i zaleceniami instalatora niż przez cały sezon ręcznie nimi eksperymentować.

Błąd czternasty: częste, duże zmiany temperatury przy ogrzewaniu podłogowym

Ogrzewanie podłogowe ma dużą bezwładność.

Po zmianie nastawy efekt może pojawić się dopiero po dłuższym czasie.

Jeżeli użytkownik co godzinę zwiększa i zmniejsza temperaturę, system nie zdąży odpowiedzieć na poprzednie polecenie, zanim otrzyma następne.

W przypadku podłogówki zwykle lepiej sprawdzają się spokojniejsze, niewielkie zmiany temperatury niż gwałtowne sterowanie podobne do tego stosowanego przy tradycyjnych grzejnikach.

To szczególnie ważne w dobrze ocieplonych budynkach, które powoli tracą ciepło.

Błąd piętnasty: brak odpowietrzania grzejników

Jeżeli górna część grzejnika pozostaje chłodna, słychać przelewanie wody albo kaloryfer nagrzewa się nierównomiernie, przyczyną może być powietrze w instalacji.

W takim przypadku zwiększanie ustawienia nie rozwiązuje właściwego problemu.

Przed sezonem grzewczym dobrze sprawdzić działanie wszystkich grzejników.

Jeżeli problem powtarza się regularnie, instalacja traci ciśnienie albo konieczne jest częste odpowietrzanie, nie należy ograniczać się do kolejnego odkręcania odpowietrznika. Przyczynę powinien sprawdzić fachowiec.

Błąd szesnasty: ignorowanie konserwacji źródła ciepła

Kocioł, pompa ciepła i pozostałe elementy instalacji wymagają obsługi zgodnej z zaleceniami producenta.

Odkładanie przeglądu tylko po to, aby zaoszczędzić pieniądze, może być pozorną oszczędnością.

Niewłaściwie pracujące urządzenie może zużywać więcej energii, a drobna usterka pozostawiona bez reakcji może z czasem doprowadzić do poważniejszej awarii.

Zakres kontroli zależy od rodzaju instalacji, dlatego nie ma jednej uniwersalnej procedury dla każdego domu.

Warto trzymać dokumentację urządzenia oraz historię wykonanych przeglądów.

Błąd siedemnasty: podnoszenie temperatury zamiast sprawdzenia, dlaczego jeden pokój jest zimny

Jeżeli wszystkie pokoje mają 21°C, a jeden zaledwie 18°C, ustawienie wyższej temperatury dla całego systemu może przegrzać pozostałą część domu.

Najpierw trzeba ustalić, dlaczego właśnie to pomieszczenie jest chłodniejsze.

Przyczyną może być:

  • zapowietrzony grzejnik,
  • niewłaściwa regulacja instalacji,
  • zasłonięty kaloryfer,
  • nieszczelne okno,
  • problem z izolacją,
  • nieprawidłowa głowica,
  • zbyt mała moc grzejnika.

Dopiero po znalezieniu przyczyny wiadomo, czy potrzebna jest regulacja, naprawa czy większa ingerencja.

Błąd osiemnasty: ocenianie ogrzewania wyłącznie po rachunku z jednego miesiąca

Wyższa faktura nie oznacza automatycznie, że instalacja nagle zaczęła zużywać więcej energii.

Miesiąc mógł być chłodniejszy, zmieniła się taryfa, liczba dni rozliczeniowych albo sposób korzystania z domu.

Przy analizie kosztów najlepiej porównywać również rzeczywiste zużycie energii lub paliwa, a nie wyłącznie kwotę do zapłaty.

W zależności od systemu mogą to być:

  • kWh energii,
  • metry sześcienne gazu,
  • ilość zużytego paliwa,
  • wskazania ciepłomierza.

Dopiero później można oceniać, czy zmiana zachowania rzeczywiście przyniosła efekt.

Nie próbuj oszczędzać przez doprowadzanie domu do wilgoci i zimna

Obniżanie temperatury ma granice.

Celem nie powinno być ustawienie możliwie najmniejszej wartości bez względu na konsekwencje.

Zbyt zimne powierzchnie w połączeniu z wysoką wilgotnością mogą sprzyjać wykraplaniu pary wodnej i rozwojowi pleśni.

Szczególnej uwagi wymagają narożniki, ściany zewnętrzne, miejsca za dużymi meblami oraz pomieszczenia o słabej wentylacji.

Jeżeli po obniżeniu temperatury szyby są stale mokre, a na ścianie pojawia się wilgoć, nie należy ignorować sygnału tylko dlatego, że licznik ogrzewania pokazuje mniejsze zużycie.

Oszczędność, która prowadzi do problemów z budynkiem, może później kosztować znacznie więcej.

Najpierw usuń najprostsze błędy

Nie trzeba od razu wymieniać kotła, ocieplać całego domu ani budować skomplikowanego systemu smart home.

Przez tydzień można wykonać prosty test.

Najpierw zmierz temperaturę w kilku najczęściej używanych pomieszczeniach.

Sprawdź, czy któreś z nich nie są regularnie przegrzewane.

Następnie przyjrzyj się grzejnikom: czy są odsłonięte, równomiernie ciepłe i mają sprawne głowice.

Kolejnego dnia sprawdź sposób wietrzenia.

Później przejdź wzdłuż okien i drzwi, szukając wyraźnych przeciągów.

Na końcu porównaj harmonogram ogrzewania z rzeczywistą obecnością domowników.

Dopiero jeżeli te podstawowe elementy są uporządkowane, warto zastanawiać się nad większymi inwestycjami.

Najdroższy błąd przy ogrzewaniu domu często nie polega więc na posiadaniu starego grzejnika czy braku najnowszej automatyki. Znacznie częściej jest nim dostarczanie ciepła tam, gdzie w danym momencie nie jest potrzebne, a później wypuszczanie go przez uchylone okno, nieszczelność albo przegrzane pomieszczenie. Najpierw warto zatrzymać takie straty — dopiero później inwestować w kolejne rozwiązania.

Udostępnij ten artykuł

Dodaj komentarz